Rozmowa z Krzysztofem Guzowskim, fizjoterapeutą tenisowych reprezentacji Polski

– Ma Pan bardzo bogate doświadczenia tenisowe, od bycia w młodości zawodnikiem, poprzez bycie szkoleniowcem aż do fizjoterapii i ciekawych publikacji na ten temat, czyli tego czym Pan teraz zajmuje się na co dzień. Może zacznijmy od fizjoterapii. Jakie są najczęstsze kontuzje w tenisie?

– Najczęściej w tenisie dochodzi do urazów tkanki mięśniowej czyli różne naciągnięcia i naderwania mięśni. Zawodnicy skarżą się także na urazy chroniczne, które trwają kilka miesięcy i nawet dłużej czyli bóle barków i kręgosłupa. Jeśli chodzi o urazy ostre to skręcenia kostki oraz naciągnięcia mięśni uda bądź łydki.

– Funkcja fizjoterapeuty jest bardzo ważna. Nigdy nie wiadomo kiedy musi być Pan w pogotowiu. Czasem zdarzają się nieoczekiwane i zupełnie niespodziewane kontuzje?

– Takie sytuacje zdarzają się dosyć często. Fizjoterapeuta musi często stawić czoła ostrym urazom, które wydarzyły się dosłownie przed chwilą. Jechałem na turniej w Sopocie i dostałem telefon, że zawodnik podczas treningu leży na korcie i zwija się z bólu. Jak tylko dotarłem na miejsce kilka godzin później zbadałem zawodnika, sytuacja wyglądała poważnie, wiec pojechaliśmy do szpitala. Moim zadaniem jest pomoc zawodnikowi na tyle co w mojej mocy. Postaraliśmy się zmniejszyć obrzęk, ograniczyć ruch, zmniejszyć ból żeby tkanki były zabezpieczone, aby nie doszło do dalszego uszkodzenia a z drugiej strony zoptymalizować proces gojenia. Był to uraz skręcenia stawu skokowego zawodnika z Wielkiej Brytanii Morgana Phillipsa (437 w rankingu ATP). Z pewnością czeka go wielotygodniowa rehabilitacja. Niestety, nie została wyleczona w pełni poprzednia kontuzja i po prostu odnowiła się. Zawiodło to, że staw od dłuższego czasu nie pracował w dobrych warunkach, dlatego musiał zrezygnować z sopockiego turnieju jak i z pewnością kilku innych następnych zawodów.

– Co trzeba robić, żeby nie zaszkodzić sobie uprawiając tenis?

– Asymetria obciążenia ciała, którą niesie tenis jest częstym powodem kontuzji, dlatego tak ważna jest profilaktyka urazów, oczywiście oprócz leczenia, ale profilaktyka przede wszystkim. Trzeba ją wprowadzać jak najwcześniej. Pilnowanie żeby już najmłodsi dużą uwagę przykładali zarówno do treningu przygotowania ogólnego jak i częstej kontroli stanu swojego organizmu, jeśli chodzi o pewne asymetrie i niedoskonałości, które na początku nie sprawiają żadnego bólu zawodnikowi, ale w przyszłości mogą przerodził się w groźne kontuzje i uszkodzenia struktur.

– Czy ciężko jest znaleźć przyczynę kontuzji? Co jest tutaj kluczowe?

– Zawodnicy odnoszą kontuzje z różnych przyczyn, ale punktem wyjścia radzenia sobie z kontuzjami jest zawsze dobra diagnoza, czyli badanie fizykalne oraz badania obrazowe. Wtedy to należy zrobić cały plan leczenia. Fizjoterapeuta musi posiadać szeroki wachlarz narzędzi w swoich rękach i dobrać te, które są najskuteczniejsze w danym przypadku.

– Tu w Sopocie jest Pana debiut w roli fizjoterapeuty turniejowego. Jaka jest różnica miedzy praca fizjoterapeuty w reprezentacji, a byciem fizjoterapeuta turniejowym?

– Zadanie jest podobne. Trzeba zbadać zawodnika i przedstawić mu plan terapii. To leczenie może być zachowawcze albo trzeba przeprowadzić konsultacje z lekarzem odpowiedniej specjalizacji i następnie leczenie operacyjne przy poważnych urazach. Główną różnicą jest ilość osób którymi się opiekuję. Na wyjazdach z reprezentacją na Davis Cup czy Fed Cup mam pod opieką kilku zawodników, około 4-5 osób. Na turnieju, takim jak tu w Sopocie, tych osób jest kilkadziesiąt. Na wyjazdach z reprezentacją mamy czas na dokładne zbadanie wielu aspektów i dogłębne poznanie zawodnika: podejście do rozgrzewki, sposób treningu, jakie kto ma nawyki, także higiena życia codziennego czyli jak śpi, jego dieta i jak się odżywia, co lubi a czego nie jeśli chodzi o odnowę biologiczna. Każdy zawodnik jest inny. Są gracze, którzy nie potrafią funkcjonować, jeśli co drugi dzień lub codziennie nie dostaną masażu. Są tacy, którzy potrafią sobie poradzić bez tego typu zabiegów.

– Dlaczego w Polsce myśl szkoleniowa nie nadąża za trendami, a zawodnicy muszą wyjeżdżać za granicę żeby osiągnąć taki poziom, który pomoże im zdobyć sukces międzynarodowy? 

– Dużo kwestii na raz. W Polsce są dobrzy trenerzy. Natomiast nie ma modelu kompleksowej opieki, który można znaleźć za granicą. Czego brakuje? Chodzi o szczegóły, które składają się na całość, czyli dobra wola wielu ludzi, która złoży się na sukces jednego człowieka. Mnóstwo elementów czyli: nauczyciel który pozwoli na nieobecności w szkole i pomoże w indywidualnych toku nauczania zawodnika który stawia na tenis, trener który się w pełni zaangażuje, wystarczająco zamożni rodzice oraz infrastruktura, która będzie w sensownej odległości od miejsca zamieszkania zawodnika. Ale nie narzekajmy i nie bądźmy pesymistami, jest coraz lepiej, są pozytywne zmiany, jestem dobrej myśli. Jeśli chodzi o Łukasza Kubota on jest niesamowicie pracowitym człowiekiem i perfekcjonistą w tym co robi. A w Czechach dostał warunki żeby się w spokoju rozwijać i skupić tylko na tenisie.

– W Polsce jest ponad 300 rożnych klubów tenisowych, ale tak naprawdę nie ma obiektów z prawdziwego zdarzenia. Za wzór można postawić Czechów, którzy takie centra tenisowe posiadają. Dlaczego tak jest? A może brakuje właściwych ludzi na właściwym miejscu?

– Inicjatywa budowy kortów napotyka na problemy natury finansowej. Dobra wola nie wystarcza. W dużych miastach jest problem ze znalezieniem terenów w przyzwoitej lokalizacji. W mniejszych miejscowościach, kiedy nie ma takiego problemu ciężko znaleźć dobrych instruktorów czy trenerów z pasją, którzy będę tworzyć zgrany team. Trener, który jest alfą i omegą, powoli schodzi do lamusa. Każda funkcja od psychologa przez trenera przygotowania ogólnego do dietetyka musi mieć specjalistę o szerokiej wiedzy, który się skupi na swojej działce. Każdy model ma oczywiście swoje plusy i minusy.

– Czym jest dla Pana tenis jako sport?

– Generalnie uprawianie sportu w młodym wieku, niezależnie od dyscypliny kształtuje cechy, które się przydają w życiu. Myślę tutaj o zasadach fair play, umiejętności organizacji czasu, dyscypliny, zachowanie w sytuacjach stresowych. Jest to wspaniały fundament do osiągania sukcesów na każdej płaszczyźnie życia, czy to rodzinnego czy zawodowego. W jakiejkolwiek branży, by się człowiek nie znalazł, to te właśnie cechy są pożądane.

– Podobno robi Pan już doktorat?

– Tak, to prawda. Moje doświadczenie w pracy z tenisistami zmotywowało mnie do poszerzenia horyzontów i chciałbym moją wiedzę jakoś udokumentować. Jeśli kogoś interesuje tematyka kontuzji i profilaktyki w tenisie zapraszam do czytania magazynu Tenisklub, w którym co miesiąc poruszam tematy z tym związane. Poza tym zapraszam na moją stronę internetową: www.prosportsupport.com. Są tam ciekawe materiały.

W Sopocie rozmawiał JAN STAŃSKI (love4tennis.pl)

Podobał Ci się ten artykuł?

Dołącz do nas i nie przegap żadnego ciekawego artykułu ani newsu.

Dzięki za zapis.

About The Author

love4tennis.pl to platforma internetowa, która ma łączyć entuzjastów tenisa. Kibiców z Polski z resztą świata. Chcemy czerpać doświadczenia międzynarodowe i przekładać je na polski grunt. Chcemy uczyć się od najlepszych i przekazywać polskim odbiorcom światowe trendy w tenisie. Chcemy wzbogacać wiedzę Naszych polskich kibiców i ludzi związanych z tenisem aby rozwijali się, aby wprowadzali w swój warsztat szkoleniowo-edukacyjny nowe sposoby myślenia i kreacji tenisowej. Chcemy popularyzować tenis w Polsce jako sport otwarty na ludzi.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wyniki na żywo

Wideo Newsy

Sprawdź to

Zajrzyj na facebooka

Wybierz coś dla siebie

Zobacz naszego ebooka

Piłka nożna Livescore

Najświeższe informacje zawsze na facebooku.

Zamknij